DISNEY – LAND

Dawno temu w Jokohamie:
– Lubisz Myszkę Miki???? A Minnie????
…powiedzmy, że nie jest to pierwsze pytanie, jakiego spodziewamy się po wejściu do biura w dużej korporacji. No, chyba, że to Disney. Ale w każdej innej brzmi to trochę…
– Że co? Przepraszam, chyba się przesłyszałam? Nie?

Po sekundzie szoku trzeba jednak wymyślić jakąś odpowiedź – albo pójść na „japońską łatwiznę” i nieznacznie kiwając głową uśmiechnąć się z lekkim zakłopotaniem.
No bo – nie mogę powiedzieć, że nie lubię, więc chyba lubię? Co to w ogóle ma być za pytanie, tak na wstępie!” – myśli sobie człowiek, który od wyjścia z przedszkola ani razu nie zaprzątnął sobie głowy taką kwestią. Jeśli planujecie wyjazd do Japonii, lepiej uporządkujcie swój stosunek do Disneya, bo w sklepach, w przestrzeni miejskiej zobaczycie go DUŻO.

SONY DSC

Jak dużo? No, na pewno więcej niż w Polsce, chyba, że jesteście stałymi bywalcami sklepów z zabawkami. Oczywiście, to nie jest tak, że wszyscy Japończycy kochają Disneya, czy nawet go znają. Ale z jakichś, nie do końca jasnych dla mnie powodów, korporacja ta odnosi niesamowite sukcesy na rynku japońskim.

Obudowa na Iphone’a z Królewną Śnieżką? Skórzany portfel z wyciętym laserem portretem Roszpunki w stylu belle époque? Proszę bardzo. Kartki okolicznościowe z księżniczkami? Też można. (tu ilustracja) Drożdżówka w kształcie warkocza Elsy? Dlaczego by nie!

Drożdżówka nie różniła się smakiem od innych, ale jedząc człowiek się zastanawia, „co to za level kapitalizmu, żeby nawet bułki targetować..?”

SONY DSC

Targetować, no właśnie, ale na kogo? Bo zdaje się, że większość odbiorców tego uroczego merchandise’u podstawówkę już dawno skończyła i to chyba właśnie to najbardziej dziwiło mnie na początku. W Polsce jednak znaczna większość disneyowskich produktów jest nastawiona na dzieci… No nie wiem – może wychodzi ze mnie mentalność zaściankowej Grażyny, ale jakby mój szef podpisywał dokumenty długopisem z Kaczorem Donaldem, to miałabym pewne opory, żeby uznać go za poważnego człowieka.

SONY DSC

Ale w Japonii patrzy się na to trochę bardziej liberalnie. Urocze kyara, (ang. characters), czyli postaci/maskotki, które powstały po to, by istnieć i po prostu BYĆ UROCZE towarzyszą Japończykom na każdym kroku. Mają one – poprzez wywoływanie pozytywnych skojarzeń – umilać ludziom trudy codziennego życia. Weźmy chociaż poniższe słupki: widząc coś takiego trudno irytować się „o niee, znowu zwężenie drogi!” „Kolejny zakaz parkowania”, bo pierwsza myśl, jaka przychodzi do głowy to „różowo-tęczowe słupki z Hello Kitty? KAWAII!!!!” I jedziesz dalej z uśmiechem na twarzy. A jak mówią nam mędrcy internetu, „jak coś jest głupie, ale działa, to nie jest głupie”.

SONY DSC

Disneyland to jest osobny fenomen, chociaż do pewnego stopnia bardziej zrozumiały. Przypadkiem rzucone w firmie pytanie okazało się najszybszym sposobem przeprowadzenia ankiety dotyczącej jego popularności. A wynik wyszedł jak następuje, czyli, że średniozamożny mieszkaniec Kantō, w przedziale wiekowym 30-60 lat był w Disneylandzie co najmniej 3 razy (niektórzy mogą się nawet pochwalić rocznym „paszportem” do rzeczonego przybytku). Ten park rozrywki jest na tyle kultowy, że może sobie pozwolić nie tylko na wydawanie własnego magazynu, ale nawet płatnych (1000 jenów!) katalogów z recenzjami restauracji znajdujących się na terenie obiektu (nie no, serio, kto to kupuje?)

SONY DSC
Disneyland jest też bardzo popularny jako miejsce na randkę.

Ale cóż, przypuszczam, że jakby w Polsce otwarli Disneyland, to również cieszyłby się powodzeniem, choć może zyski ze sprzedaży koszulek i innych gadżetów nie byłyby tak wysokie (podobno Japończycy tyle wydają na rozrywkę, bo ilość wydanych pieniędzy jest dla nich miarą dobrej zabawy… „w głowach się poprzewracało od tego dobrobytu!” powiedziałaby Grażyna;)

SONY DSC

Co jeszcze powie nam Grażyna? Ano to, że przecież w ostatnich latach coraz szybciej przesuwa i oddala się granica nie tylko tego, CO „wypada”, ale i KIEDY „wypada”. Moda, lifestyle się mocno liberalizują. Nikogo już chyba nie dziwi babcia w dżinsach? A jak było dziesięć lat temu? No właśnie. W Japonii w pewnych sferach ta liberalizacja przebiegła trochę szybciej. A że zasada decorum jest często zachwiana? I razi nas, że szef ma breloczek z Myszką Miki przy kluczykach do swojego Mitsubishi, a koleżanka trzyma na biurku pluszową Daisy? Cóż, trzeba po prostu przestać być Grażyną, bo zasada decorum była retro już dwa tysiące lat temu.

Santa Evita

 

PS. Update, czyli jeszcze parę zdjęć wygrzebałam ze swoich zasobów:

SONY DSC

Pewien dom na przedmieściach Tokio. Tu musi mieszkać prawdziwy fan!

SONY DSC

„Myszka Miki jest moim zwierzęciem totemicznym…”

SONY DSC

Rozdzielnica elektryczna też może być urocza. A co!

 

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “DISNEY – LAND

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s