Szukanie pracy

fot. Bradley Rhoton

Japoński system rekrutacji pracowników jest tak wydajny jak okrutny.
„Okrutny”, to już srogo zabrzmiało, prawda? Ale ma tak minusy, jak i plusy.

Studia licencjackie trwają w Japonii 4 lata. Nie znaczy to bynajmniej, że są szczególnie bardziej wartościowe od naszych trzyletnich. Ale trwają 4 lata i ma to głęboki sens, związany właśnie z szukaniem zatrudnienia.

Japończyk-student, jak już dojdzie do tego poziomu edukacji, zaczyna szukać pracy pod koniec trzeciego roku (rok szkolny trwa od kwietnia do marca). Właściwie to bardziej w połowie trzeciego roku, bo wtedy musi się zastanowić, jak branża go właściwie interesuje.

„Ale jak to, jaka branża? To nie jest oczywiste, że szuka pracy związanej z kierunkiem, który studiował?” No więc, nie. To nie jest takie oczywiste. Jasne, jak się uda, to świetnie, ale Japończycy chyba nigdy się specjalnie nie łudzili, że po studiach znajdą pracę w wymarzonej dziedzinie (poza, rzecz jasna, wysoko wyspecjalizowanymi absolwentami kierunków techniczno-medycznych). Bo studia NIE mają uczyć RZECZY, studia mają przystosowywać jednostkę do dorosłego życia. Jeśli studiujesz kierunek humanistyczny… to fajne masz hobby, ale pracodawcę raczej guzik to obchodzi.

Tak więc, gdy już nasz Japończyk zdecyduje już czy woli motoryzację, turystykę czy handel zagraniczny, wybiera się na targi pracy. Targi pracy organizowane są mniej więcej od początku lutego do końca kwietnia pod egidą internetowych serwisów rekrutacyjnych, takich jak MyNavi, BrandCareer, ShushokuWalker, itd. Najpierw trzeba się zarejestrować w serwisie organizującym dane targi i zgłosić swoją chęć udziału. Wtedy dostajemy do pobrania formularze, które składamy na stoiskach, które odwiedzimy w czasie targów. Formularze zawierają kody QR, dzięki czemu potencjalny pracodawca ma dostęp do naszego profilu i może wysłać nam informacje o spotkaniu rekrutacyjnym. Ale o tym zaraz!

shukatsu

Równolegle z targami pracy duże firmy organizują próbne staże dla studentów uniwersytetów z którymi mają umowy: jest to takie szkolenie wprowadzające, trwające od tygodnia do dwóch. Składają się na to głównie nudne wykłady, ale przynajmniej można sobie zobaczyć biura od środka. Ja byłam na stażu w jednym z najsłynniejszym japońskich dzienników – bardzo się cieszyłam, że udało mi się załapać na coś takiego, bo liczba uczestników była mocno ograniczona. Niestety okazało się, że nie był to najbardziej pasjonujący sposób na spędzenie ferii zimowych…

SONY DSC
Entuzjazm i zaangażowanie zniknęły dość szybko…

Ale – wszystkiego warto doświadczyć! Wybrałam się zatem również i na targi pracy!
Idziemy na targi … A skąd o nich wiemy? Albo śledzimy ogłoszenia w internecie (bo już wcześniej zarejestrowaliśmy się gdzie trzeba), albo dostajemy taką informację od uniwersyteckiego biura karier (czasami wysyłają maile, ale lepiej się pofatygować osobiście, to wtedy możemy dostać informacje bardziej spersonalizowane). Ja na swoją główną branżę wybrałam modę. (Nie że jakoś bardzo ogarniam, ale na pewno bardziej niż inne dziedziny)

fashion1.jpg

Na targach nie ma oficjalnego dresscode’u, obowiązuje „strój dowolny”. Z premedytacją założyłam zatem fioletową marynarkę. „Z premedytacją”, bo byłam pewna, że i tak nie zobaczę tam nikogo w stroju bardziej fantazyjnym od czarnego garnituru i czarnej garsonki – i nie pomyliłam się…

recrut

Targi pracy są organizowane w dużych centrach targowo-konferencyjnych; ja byłam w Tokyo Big Sight (to jest kompleks tak ogromny, że odbywały się tam targi z kilku branż jednocześnie). Przy wejściu dostajemy torebkę z mapką, ulotkami i spisem przedsiębiorstw jakie biorą udział w danej imprezie. Na hali ustawione są boksy w których rezydują przedstawiciele różnych korporacji. Należy szybko zająć sobie krzesło przed stoiskiem wybranej firmy, bo o ustalonych godzinach (jakoś co 30 minut), odbywają się prezentacje (treścią których jest głównie profil firmy i trochę o tym, jak praca wygląda „od środka”). Po prezentacji, jak już wspomniałam, słuchacze oddają prelegentowi jeden z wydrukowanych wcześniej z internetu formularzy. Już w tym momencie często znamy datę oficjalnego spotkania rekrutacyjnego – czyli jeśli po wysłuchaniu iluś tam prezentacji (które odbywają się tylko 8 razy dziennie, więc można wysłuchać tylko 8 różnych prezentacji), któraś firma przypadła nam do serca, to można się wybrać.

targi

Jedna z kilku hal Tokyo Big Sight. fot. Dick Thomas Johnson

I ja się wybrałam. Tym razem już w czarnym garniturze (granatowy czy szary to ekstrawagancja, podobnie jak włosy w kolorze innym niż krucza czerń). Na rzeczonym spotkaniu po raz drugi wysłuchaliśmy prezentacji profilu firmy, po czym przystąpiliśmy do wykonania dwóch zabawnych testów pisemnych. Pierwszy był na inteligencję i szybkość myślenia: trochę prostej matematyki i geometrii (działania na słupkach, rzuty prostokątne brył, puzzle itd.) Drugi był testem charakteru i trochę przypominał te, które się dostaje u psychiatry: oceń w skali od 1 do 5 prawdziwość zdań np. „łatwo dogaduje się z ludźmi”/ „często miewam bezsenne noce” itd.

„I to tyle, proszę złożyć CV jeśli macie przy sobie; jak nie to proszę dosłać w tym tygodniu i czekać na odpowiedź. Wybrane osoby zaprosimy na rozmowę kwalifikacyjną. Proszę zamiast stroju rekrutacyjnego [znaczy te garnitury i garsonki] włożyć swój codzienny strój; coś co wyraża wasz styl.” (Aż się zdziwiłam – chociaż w sumie to logiczne, że korpo zajmujące się modą chce sprawdzić, czy kandydaci mają o niej choć blade pojęcie…)

Do dalszych etapów rekrutacji osobiście nie dotarłam (dostałam mailem grzeczną odpowiedź odmowną), ale streszczę z tego, co wiem od moich japońskich przyjaciół, którzy mieli więcej szczęścia. Otóż jest rozmowa kwalifikacyjna. Jedna, druga, trzecia. No, maksymalnie cztery. Cały ten proces trwa mniej więcej od kwietnia do połowy czerwca. Pod koniec czerwca, czyli de facto na 9 miesięcy przed ukończeniem studiów, dostaje się ostateczną odpowiedź czy jest się przyjętym czy nie.

corpo

fot. Bradley Rhoton

Osoby przyjęte wreszcie mogą się wyluzować; mają zapewnioną pracę na co najmniej kilka ładnych lat, nie muszą się martwić „co po studiach”.
Osoby nieprzyjęte… mają spory problem. Muszą powtórzyć cały proces w kolejnym roku, ale że pracodawcy są mniej przychylni „odrzutom z poprzednich lat”, często trzeba obniżyć swoje ambicje, bo jak to mówią, lepszy rydz…

Santa Evita
Advertisements

7 thoughts on “Szukanie pracy

  1. Ale super to wszystko opisałaś! Jestem w szoku, że tak to wszystko wygląda w Japonii… Szczególnie przerażające jest dla mnie to, że nikt nie wyróżnia się z tłumu, wszyscy są tacy sami… No ale rozumiem, że to po prostu inna kultura 🙂 Ostatnio widziałam na przykład Japońską wycieczkę, która zwiedzała warszawski park i najbardziej zainteresował ich śpiący na ławce żul. Chyba nigdy w życiu nie został jeszcze tak obfotografowany 😀
    Tak w ogóle to bardzo mi się podoba szablon bloga. Czy to jest jakiś domyślny szablon wordpressa, czy skądś go pobrałaś? 🙂
    Będę tu na pewno wpadać,
    Olga z http://www.polishpea.blogspot.com

    Lubię to

  2. Świetny artykuł. Japonia od zupełnie innej strony niż w większości reportaży i blogów. Super zdjęcia, zwłaszcza Twoje! Przyciąga uwagę od pierwszego razu. Sama sobie robisz, czy masz kogoś dobrego w te klocki?

    Lubię to

  3. Bardzo ciekawe, jedna rzecz mnie tylko zastanawia. Czy w ciągu roku duże firmy nie rekrutują? Czy jest możliwość dostania się do dużej firmy inaczej niż przez targi?

    Lubię to

    1. Na etaty zazwyczaj rekrutują tylko raz w roku. (Oczywiście obcokrajowcy mają trochę inaczej, bo ich rekrutuje się zazwyczaj jako specjalistów w konkretnej dziedzinie, nie trzeba ich szkolić od zera, poza tym są raczej na określonych czasowo kontraktach)
      Ale też większość tego, co napisałam odnosi się do białych kołnierzyków – sektory prac mniej lub bardziej tymczasowych jak gastronomia czy handel detaliczny rekrutują na okrągło.

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s