Tęczowe rewiry Shinjuku

Pewnego dnia znajomy wysłał mi link do reportażu „Gaycation Japan” – czyli Ellen Page na tropie japońskiego środowiska LGBT. Jak ktoś nie widział, to radzę zobaczyć, bo to naprawdę rzetelnie zrobiony dokument – byłam zwłaszcza pod wrażeniem tego, z jaką wrażliwością i empatią Ellen podchodzi do ludzi z, bądź co bądź, zupełnie innego środowiska kulturowego. (Tej wrażliwości w wielu reportażach dotyczących Dalekiego Wschodu często brakuje!)
Ellen wizytuje tam klub Goldfinger – najsłynniejszy chyba tokijski klub dla kobiet. To samo miejsce polecała mi również koleżanka, która była na stypendium w Japonii parę lat wcześniej – nie pozostało mi zatem nic innego, jak tylko odwiedzić to miejsce!

Rzeczony klub mieści się w Shinjuku Nichōme – drugi kwartał dzielnicy Shinjuku – ale wysiada się na stacji Shinjuku Sanchōme (to tak jakby ktoś potrzebował wskazówek dojazdowych). Nichōme jest znane właśnie jako „miasteczko LGBT”, bo od lat mieści się tam kilkadziesiąt miejsc, gdzie osoby nieheteronormatywne są nie tylko mile widziane, ale nawet stanowią znaczną większość populacji imprezowiczów.

Akurat tak się złożyło, że jakoś w tydzień po obejrzeniu przeze mnie wspomnianego filmiku na youtubie, w klubie Goldfinger miała być projekcja tegoż samego reportażu, z tłumaczeniem symultanicznym. (Tłumaczeniem na japoński oczywiście, bo sam dokument jest zrealizowany po angielsku – a niestety angielski to ciągle język obcy, żeby nie powiedzieć BARDZO obcy niektórym Japończykom)

Bar z zewnątrz, powiewa tęczowa flaga ⚢.

Byłam zaskoczona dość skromną powierzchnią klubu, chyba nie więcej niż 20 m2 (na nagraniu wyglądało to trochę inaczej – ale ta kwestia się później wyjaśniła). Poza mną na sali były jeszcze dwie nie-Japonki: Amerykanka, która była jedną z tłumaczek i Ukrainka pracująca za barem. Czułam się trochę niepewnie, bo raczej nie zdarzają mi się samotne wycieczki do baru, w dodatku w miejscu, w którym nikogo nie znam. Ale szybko trafiły się partnerki do rozmowy – najpierw do mojego miejsca przy barze przysiadła się młoda Japonka: szybko wypiła whisky po czym poszła na tour po innych barach (podobno pracuje jako ratownik medyczny i przychodzi wieczorami na Nichōme żeby odreagować stres). Później zagadała do mnie szefowa klubu i przedstawiła stałym bywalcom (taka gościnność gospodarza kojarzy mi się trochę z tradycjami czasów szogunatu…). A wśród stałych bywalców był na przykład Fumino Sugiyama – jeden z najbardziej rozpoznawalnych trans-mężczyzn w Japonii, aktywista LGBT i organizator tokijskiej Parady (na którą to zostałam osobiście zaproszona^^).

Krótki talk-show z panem Sugiyamą.

Ale zaraz zaraz, mężczyzna w klubie dla kobiet? Otóż tak, Goldfinger, jako tako, jako bar jest otwarty dla wszystkich. Chwila, ale czy Ellen Page nie mówiła czegoś zupełnie innego? Już wyjaśniam!

Prezentacja biuletynu Parady.

Klub Goldfinger raz w miesiącu (konkretnie w każdą trzecią sobotę) organizuje imprezę „Goldfinger Party” na którą wstęp mają wyłącznie kobiety. Jednak z racji wspomnianych ograniczeń lokalowych, impreza ta odbywa się w sąsiednim klubie Aisotophe, dosłownie 10 metrów dalej. Oczywiście musiałam pójść sprawdzić!

Same kobiety, tak. Nie wiem jak wygląda sprawa z osobami trans, ale w każdym razie przed wejściem sprawdzane są dokumenty. Przypuszczam, że bardziej ze względu na to, żeby nie wpuszczać nieletnich, ale tak czy inaczej dokumenty sprawdzane są wszystkim. Aha, w Japonii jest się pełnoletnim od 20stego roku życia.

W Aisotophe jest szatnia z szafkami (nie wolno wnosić żadnych napojów, a i trzeba zostawić w szafce rzeczy takie jak aparaty czy telefony, nie wolno robić zdjęć), pomieszczenie barowe i sala z parkietem i sceną, gdzie panie DJ-ki grają do rana. (W Japonii imprezy w klubach nocnych zawsze trwają co najmniej do 5 rano, bo w nocy nie ma żadnej komunikacji miejskiej poza taksówkami) Wstęp kosztuje ok. 2500 jenów (ok. 90 zł, ale to normalna cena za wstęp na imprezę w Tokio), ale jest 500 jenów zniżki, jak się pokaże polajkowany post ich konta na Twitterze.

Byłam chyba jedyną nie-Japonką na jakieś 200 kobiet tłoczących się w klubie, ale to był nawet plus, bo dziewczyny same podchodziły, zainteresowane, skąd w ogóle wiem o tym miejscu. Ja zaś, nie tylko, że się świetnie bawiłam szalejąc na parkiecie, to mogłam zaspokoić swoje zacięcie kulturoznawczo-socjologiczne mając przed oczami pełen przegląd tokijskiego środowiska lesbijskiego.
Równie ciekawy był poranny powrót do domu i obserwowanie tysięcy młodych ludzi wylewających się (bądź wyczołgujących się) z setek klubów, jakie są na Shinjuku.

Przy okazji zebrałam wiadomości i ulotki o innych imprezach LGBT jakie odbywają się w Tokio. A jest tego naprawdę od groma, tylko że informacje na ten temat niekoniecznie pojawiają się w internecie. No ale – kto szuka, ten znajdzie!

Santa Evita
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s